A A A

Sześć miesięcy

Sześć miesięcy, jakie minęły od października 1973 roku do marca 1974, były znaczące dla spotkań z UFO, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, północno-wschodniej Europie, Hisz- panii i we Włoszech. Jedno z najbardziej niezwykłych doniesień w USA pochodzi z Pascagoula, miasteczka w hrabstwie Jackson County, w stanie Missisipi. Liczące wówczas niespełna trzy- dzieści tysięcy mieszkańców miasteczko położone jest na połu- dniu od rzeki Pascagoula na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej, około 160 kilometrów na wschód od Nowego Orleanu. W zdarzeniu uczestniczyło dwóch świadków. Obaj zatrud- nieni byli w stoczni Walkera - brygadzista, 45-letni Charles E. Hickson oraz 18-letni Calvin R. Parker Jr. Utrzymują oni, że 11 października 1973 roku, łowiąc ryby na nabrzeżu stoczni Shau- peter nad rzeką Pascagoula uczestniczyli w bliskim spotkaniu trzeciego stopnia z UFO i jego załogą, a następnie zostali upro- wadzeni. Około dziewiątej wieczorem Hickson sięgnął po świeżą przynętę. Jak twierdzi usłyszał wtedy dziwny świst. Spojrzał w górę i zobaczył wydłużony, owalny, niebieskoszary statek, który w późniejszych wywiadach nazywał „statkiem kosmicz- nym". Miał bardzo jasne, migające niebieskie światła. Obiekt unosił się około 60 centymetrów nad ziemią. Następne posunię- cie zaintrygowało świadka, gdyż jak powiedział potem: „wyda- wało się jakby statek się otwierał, ale nie miał wcale drzwi, a te stwory unosiły się w powietrzu w naszą stronę. Byłem tak prze- rażony, że nie mogłem uwierzyć, że dzieje się to naprawdę". Istoty te były blade i „podobne do duchów". Miały szarą, po- marszczoną skórę, a w miejscu rąk „szczypce jak u krabów" lub kleszcze. Miały małe stożkowate uszy i mały szpiczasty nos oraz dziurę w miejscu ust. Zbliżyły się do obu zaskoczonych wędkarzy i szybowały tuż nad ziemią nie poruszając nogami. Jeden z nich wydał odgłos po- dobny do bzyczenia i jak mówi Hickson „napadły nas zanim zdąży- liśmy mrugnąć okiem". Starszego mężczyznę sparaliżował strach. a Parker, gdy dotknęła go jedna z postaci, stracił przytomność. Tymczasem dwie z nich oderwały od ziemi Hicksona i poszy- bowały nie wykonując żadnych ruchów do statku. Hickson twier- dzi, że kompletnie stracił czucie, jakby był w stanie nieważkości. Przeniesiono go do jasno oświetlonego pomieszczenia, w którym nie dostrzegł jednak żadnego źródła światła. Jego przyjaciela trzecia istota zabrała do innego pomieszczenia. Hickson utrzymu- je, że zawieszono go w pozycji półleżącej, tak iż nie dotykał żad- nej części statku. Kończyny miał całkowicie sparaliżowane, mógł jedynie poruszać oczami. Przypominający wielkie oko instru- ment unosił się swobodnie nad jego ciałem, a obce istoty obra- cały nim tak, aby każda część ciała mogła zostać obejrzana przez ten instrument. Po pewnym czasie Hicksona wyprowadzono ze statku i razem z Parkerem przeniesieni zostali w powietrzu na nabrzeże. Podczas całego incydentu Calvin Parker był nieprzytomny. tak więc wszelkie dowody pochodzą od Hicksona. Załoga UFO przypominała mu roboty, „działała tak jakby była zaprogramowa- na na jakąś czynność i musiała ją wykonać. Nie próbowali się skontaktować z nami... Teraz wiem, że nie chcieli zrobić nam fi- zycznej krzywdy, lecz bałem się. że nas zabiorą ze sobą. Chcę podkreślić, że nie chcieli nam zrobić krzywdy". Następnego ranka - 12 października - detektyw Tom Huntley z biura szeryfa przewiózł Hicksona i Parkera do bazy sił po- wietrznych USA w Biloxi w stanie Missisipi, gdzie zbadano, czy nie zostali napromieniowani. Nie znaleziono żadnych śladów skażenia. W niedzielę 14 października świadków przepytali dr J. Allen Hynek z Northwestern University w Evanston, w stanie Il- linois, były cywilny naukowy konsultant amerykańskiego lotnic- twa wojskowego w sprawach UFO, oraz dr James Harder z Uni- versity of California w Berkeley. Dr Harder indywidualnie zahip- notyzował obu mężczyzn, przenosząc ich w czas tego niezwy- kłego spotkania z UFO. Obaj uwolnili się od koszmaru tamtych godzin. 30 października Hickson - Parker najwyraźniej cierpiał na zała- manie nerwowe - poddał się badaniu na wykrywaczu kłamstw w Agencji Detektywistycznej Pendletona w Nowym Orleanie. Po dwudziestu dwóch godzinach wyczerpujących testów osoba obsłu- gująca wykrywacz orzekła, że Hickson mówi prawdę. Lecz testy na wykrywaczu kłamstw nie wystarczą, by z całą pewnością ustalić, że dana osoba kłamie lub mówi prawdę. W książce UFO's Explained, Philip J. Klass twierdzi, że jego własne dochodzenie pokazało, iż Scott Glasgow nie miał kwalifi- kacji niezbędnych do obsługi wykrywacza kłamstw. Tak więc, dowodu tego nie można całkowicie zaakceptować.